Dawno dawno temu za budynkami, za
drogami żyła sobie pewna dziewczyna. Dziewoja ta głęboko w swoim
malutkim i zabałaganionym pokoju chowała pewien sekret. Było to
Pudełko o średniej wielkości, przykryte niechlujnie różnymi
szmatami i innymi szpargałami.
Stało ono w kącie pokoju, nieubłaganie czekając na swój
czas. Ten czas jednak nie nadchodził i sąsiad z nad przeciwko
zaczął się niecierpliwić, był on bowiem bardzo ciekawy co
tam może się znajdować. Otóż ten mały i niepozorny obiekt
stanowił powód wzdychań wielu różnych i nieznajomych osobowości.
Także sąsiada zwanego Heńkiem, obecnie bezrobotnego, ale całkiem
przystojnego 24-latka. Heniek zrezygnował z pracy specjalnie dla
tego małego obiektu zwanego Pudełeczkiem.
Jedyną szansą aby odkryć jego zawartość
było nic innego jak po prostu otworzenie go, ale przecież, żeby to
uczynić musiałby wejść do pokoju wspomnianej wcześniej Dziewoi.
A ta domniemana dziewczyna strzegła bardzo pilnie swojego skarbu,
niczym Light swojego notesu śmierci. Potencjalni śmiałkowie
mieliby do czynienia z wieloma absurdalnymi wynalazkami czy stworami.
Heniek nie miał więc łatwego zadania.
Lesz pewnego ponurego dnia, kiedy to
przeciętny zmarnowany życiem bohater, leżał na kanapie w pozycji
horyzontalnej i oglądał znudzony telewizje, przyszedł mu do głowy
wspaniały pomysł jak można by się dobrać do upragnionego
Pudełeczka. Otóż, wcześniej wspomniana Dziewoja, wietrzyła pokój
ze swoim skarbem tylko raz na dwa tygodnie. Heniek wolał nie myśleć
jakie zróżnicowane aromaty były w tamtym pokoju przez ten czas.
Niemniej jedynie w trakcie wietrzenia nasz główny bohater miał
możliwość zdobycia tego unikatowego rarytasu.
Upragniony dzień wietrzenia zdawał zbliżać
się wiekami, a kiedy w końcu nadszedł, Heniek nie czekał ani
chwili dłużej, żeby wprowadzić swój plan w życie i niczym
rasowy ninja wskoczył przez okno do pokoju Dziewoi. Już jego kroki
kierowały się w stronę kąta w którym zwykle leżało Pudełeczko,
kiedy nagle poczuł coś na swoim ramieniu.
Odwrócił się natychmiast przestraszony i
zobaczył "coś" a raczej kogoś, kogo się absolutnie nie
spodziewał. Osoba ta, stalą naprzeciwko chłopaka ubrana w przymały
kostium clowna. Gałki oczne Henryka skurczyły się niebywale i w
przypływie adrenaliny odepchnął nieznajome i dziwne "coś".
W tym samym czasie wyciągnął rękę, żeby sięgnąć po swój
skarb, ale...Jego tam nie było, pod szpargałami, szmatami i
papierkami, nie było nic. Zdesperowany Heniek zaczął przewracać
wszystko dookoła, zapomniał jednak o tajemniczym jegomościu który
właśnie się otrząsał z szoku po odepchnięciu, musicie wiedzieć
Drodzy Czytelnicy, że Clown nie lubił być odtrącany.
- Zgłupiałeś? - powiedział lekko
zachrypniętym głosem Clown, po czym wstał i kontynuował -
Naprawdę myślisz, że moja pani zostawiłaby pokój bez potężnego
strażnika, czytaj: mnie; i nie zmieniłaby położenia Pudełka?
- A-ale, to niemożliwe! - krzyknął
piskliwym głosikiem Heniu - Codziennie obserwuje ten pokój i Twa
Pani NIGDY nie zmienia położenia skarbu!
Clown nic nie odpowiedział, zaczął się
jedynie śmiać wniebogłosy w tak specyficzny i jednocześnie
przerażający sposób, że dreszcze przeszyły plecy Henia. On nie
dal się jednak zdominować przez te dreszcze: sam zaczął się
śmiać głośniej i głośniej niż Clown, a jego piskliwy głosik
potęgował jeszcze cały wydźwięk. Wtem pojawił się
niespodziewanie trzeci głos dochodzący z progu drzwi, tym
razem dziewczęcy :
-Buddy? Z czego się tak śmieje.. wow, co
widzą moje śliczne oczka..? czyżbyśmy mieli intruza? - na ustach
dziewczyny pojawił się szyderczy uśmieszek. Heniek śmiał się
dalej ale jednocześnie czul się już kompletnie otoczony. Nie
wiedział co robić. Zdawał sobie sprawę, że jego jedyną drogą
ucieczki było okno. Dziewoja która weszła już do pokoju rzuciła
stanowczo:
-Buddy, zamknij to okno na klucz a następnie
wyjdź i zamknij drzwi, również na klucz - Mówiąc to uśmieszek
ustępował miejsca powadze na twarzy dziewczyny, a jej wzrok cały
czas skupiony był na intruzie.
Henio zdecydował się nie porzucać swojej
jedynej drogi ucieczki, wstał i ruszył taranem na okno. Liczył, że
zdąży przed Clownem, niestety Henio poślizgnął się własny pot
i to był jego koniec. Clown dobiegł do okna i zamknął je z
trzaskiem raz na zawsze. Następnie Ekscentryczny pomocnik nieznanej
kobiety zrobił tak jak kazała mu jego Pani:wyszedł i zamknął
drzwi, zostawiających tym samym Henia sam na sam z tą przerażającą
Dziewoją. Nieznajoma uśmiechnęła się szyderczo, usiadła na
swoim łóżku i zrobiła nienaturalny skręt szyi do tyłu.
- Więc od czego zaczniemy Marku K?
- Co..? Jaki Marku? Ja jestem Heniek! Heniek
Za..
- Nie mówię do Ciebie sieroto, mówię do
Pudełeczka. -przerwała mu bezceremonialnie Dziewoja. Heniek był
już kompletnie zdezorientowany, zaczął myśleć czy ten "skarb"
był warty tego wszystkiego, wtem usłyszał za sobą ponętny męski
głos:
- Witaj Olencjo, zaskoczyłaś mnie- Główny
bohater, który był już bliski obłędu odwrócił głowę niczym
strzała i ujrzał dziwną postać mężczyzny, lecz była ona jakby
niewyraźna, przezroczysta... Wyglądał jak duch, analizowanie
przerwała mu jednak Dziewoja:
- Poznajcie się, Heniek Marek, Marek Heniek,
a ja jestem Olencja przyszła pani wszechświata.. yy to znaczy Ja
oraz Marek, przyszli władcy wszechświata - dodała kiedy poczuła
na sobie zimne spojrzenie - mój oddany sług.. to znaczy dżin,
przyjaciel.
Heniek nie wiedział co się dzieje, zaczął
zastanawiać się czy przypadkiem grzybki które zjadł na śniadanie
nie były halucynacyjne... Jego chaotyczne myśli przerwała Olencja:
- A więc witaj Heńku, zwany Nerdem w
naszych skromnych progach. Oczekiwałam Ciebie już od dawna, to była
tylko kwestia czasu kiedy chęć zdobycia Pudełeczka stanęłaby
ponad rozsądne myślenie i wpadłbyś do mojego domu. Mamy względem
ciebie bardzo ambitne plany - powiedziała uśmiechając się
szyderczo i tajemniczo.
- Co.. - Zdążył wyjąkać cichym
głosikiem Heniek po czym poczuł okropne zawroty głowy, a przed
oczami pojawiły mu się mroczki. Po chwili padł na ziemię niczym
kłoda, nieprzytomny. Tak miała zacząć się jego przygoda, a może
raczej horror, a wszystko to przez niepozorne Pudełeczko...
Hejka :)
OdpowiedzUsuńZarypisty rozdział. Lubie taki styl pisania troszke chaotycznie, ale z umiarem :) Zapowiada się zaiste opowiadanko :D
Czekam na nexta C:
Weny :*